Nadmiernego socjalu nie da sie utrzymać
1. Dyskuja o zakresie zaangażowania Państwa we wspomaganie o charakterze socjalnym czyli o tzw. opiekuńczej funkcji państwa to dyskusja bez końca. Trudno bowiem określić tutaj jakieś standardy, normy, zakresy czy stopnie tego zaangażowania tym bardziej, że politycy decydujący o ustrojowych regulacjach także w tym zakresie, bardzo często traktują socjal jako doskonale i ich nic nie kosztujące narzędzie zdobywania wsparcia czy utrwalania władzy. Ponieważ tak traktują to w momencie gdy im zależy tworzą argumentacje „za” bądź „przeciw” (gdy chcą skrytykować tych co „za”) i czasu na rzetelną dyskusję „jak trzeba aby było dobrze” już w takiej przestrzeni nie ma.
2. Tzw. społeczeństwo także na ogół jest bardzo „ na tak „ wszelkiemu dawaniu tego czy tamtego przez Państwo a to dlatego, że „społeczeństwo” jako takie nie jest w stanie trwać w świadomości – skąd się biorą środki na to dawanie realizowane przez Państwo (samorządy także)? Zdarzają się co prawda przebłyski dostrzegania przyczynowości i skutku w tym temacie, ale dotyczą one bardzo wąskich grup społecznych i nie koniecznie mają jakiekolwiek znaczenie dla trwałej świadomości pozostałych.
3. Oczywiście niby jest wiadome, że- jak mówiła Margaret Thatcher była Premier Wielkiej Brytanii – Państwo swoich pieniędzy nie ma tylko pieniądze podatników ale ta wiedza jest tak w zasadzie sobie a muzom – na co dzień to każdy chce „dostać” i nie bardzo myśli, że dostaje tylko dlatego, że inni – i on sam także w części- dają
4. Nieświadomość tę bardzo mocno podtrzymują politycy- to im zależy aby Kowalski myślał, że „dostaje” od Państwa (czyli od tych co rządzą) i wychwalają się gromadnie i pasjami o tym jacy to oni dobrzy bo… kolejne ulgi, kolejne 800 plus, kolejne, świadczenia, dodatki, bony…
itp. itd.
5. Jak wspomnieliśmy Państwo jednak jest tylko redystrybutorem grosza z publicznej kasy napełnionej prawie w 100 procentach wpływami z podatków i opłat zdartych (zdartych bo fiskalizm to w zasadzie norma) z obywateli. W ramach tej redystrybucji dokonuje też tzw. transferów społecznych czyli kieruje duże sumy na rożne formy „socjalu”
6. Jak to wygląda w liczbach w Polsce i w porównaniu do innych ? Otóż, jak podają media krajowe, wydatki na transfery socjalne w 2024 r. czyli na „Rodzina 800 plus”, 13. i 14. emerytury, renty wdowie itd. wyniosły 17,1 proc. PKB. To siódmy wynik w całej UE. Przegoniliśmy pod tym względem Szwecję i Niemcy czyli też kraje uchodzące u nas przez lata za socjalne raje – zwłaszcza Szwecja.
7. Z prognoz wynika, że za 2025 rok wydatki te wzrosną do 17,6 proc. PKB. “Czy o taką drugą Szwecję nam chodzi? Transfery gotówkowe bez kryteriów ich przyznawania, przy bardzo słabej jakości usług publicznych?” — pytają autorzy raportu w tej sprawie. Wskazują, że nadmierne w relacji do PKB wydatki determinują pogorszenie staniu finansów publicznych, i zauważają, że to właśnie wydatki na transfery socjalne są kluczową kategorią wzrostu wydatków. „Wydatki na transfery socjalne wzrosły w latach 2022-2024 o 2,6 pkt proc. PKB. To ponad dwukrotnie większy wzrost niż wydatków na obronność” — podają ekonomiści.
8. Tendencja ta trwa nadal. Pod koniec września rząd przyjął projekt ustawy budżetowej na 2026 r. W projekcie dochody budżetu państwa zaplanowano na poziomie 647,2 mld zł, a wydatki na 918,9 mld zł. Deficyt budżetowy ukształtuje się na poziomie 271,7 mld zł.
8. Budżet gwarantuje dalsze finansowanie programów rodzinnych i emerytalnych. Na świadczenie „Rodzina 800 plus” trafi ok. 61,7 mld zł, na wypłatę 13. i 14. emerytury — 31,8 mld zł, a program „Aktywny Rodzic” — 6 mld zł. Rząd planuje również zwiększenie nakładów na program in vitro do 600 mln zł oraz potrojenie finansowania telefonu zaufania do 30 mln zł. Na wypłatę renty wdowiej przewidziano ok. 7 mld zł, a na podwyższony zasiłek pogrzebowy — 1,2 mld zł.
9. Eksperci aczkowiek uważają, że mimo w/w liczb to jeszcze nie mamy Państwa socjalnego lecz przyznają, że politycy łatwo mnożą obietnice i pomysły na kolejne wydatki, również socjalne, mniej interesując się ich sfinansowaniem. — Myślenie w krótkiej, kadencyjnej czy też wyborczej perspektywie przeważa nad myśleniem w średnim i długim horyzoncie. W dłuższej perspektywie, jeśli wziąć pod uwagę wielkość deficytu budżetowego, poziom długu publicznego i rosnące koszty jego obsługi, konieczna może okazać się istotna racjonalizacja poziomu wydatków na cele społeczne, a także adresowanie środków do osób rzeczywiście ich potrzebujących. Ostatecznie finanse państwa polskiego to nasze finanse — wskazuje jeden z nich prof. dr hab. Stanisław Flejterski z US.
Marek Słomski